wtorek, 30 grudnia 2014

Odkurzone z pajęczyn


                                                                         Ho Ho Ho
Święta za nami, a przez tą całą bieganinę uświadomiłam sobie, że nie zaglądałam tu od ponad 20 dni...jest co nadrabiać. Tak więc, zaleje Was zdjęciami, sprzed świąt jak i ze świąt, opowiem Wam co nowego i starego u Nas..Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie, a skoro tak to w na Nowy Rok proszę Was o przebaczenie ^^
W tym roku chcieliśmy uniknąć przedświątecznej bieganiny, i za prezentami zaczęliśmy rozglądać się już miesiąc wcześniej. Wszystko na spokojnie, bo i po co tu się denerwować i jeszcze nie daj Boże w Wigilię z rana lecieć po prezent. I co ? I pupa. Zakupy w oblężonych, ogromnych centrach handlowych, które zawsze na czas świąt dziwnie się kurczą, że aż przejść się nie da, w tym roku i mnie spotkały. Ludzi od groma, każdy się pcha, a ja wybrałam się na zakupy z dzieckiem. Wiecie co ? NIGDY WIĘCEJ !! Przysięgam !! W przyszłe święta, zakupy robię miesiąc wcześniej on-line. Koniec, kropka. Tyle ile ja najadłam się nerwów, co swoje powiedziałam, wykłóciłam się. Ahh szkoda gadać. Najgorsza to ta znieczulica. Nie wytrzymam i opowiem Wam co mi się przytrafiło. Wybrałam się na te szalone zakupy, w nadziei że jednak nie będzie tak źle. No cóż, myliłam się, ale skoro już się wybrałam, no to kupię te prezenty. Mikołaj tak chciał że w tym roku musiałam zahaczyć o pewien sklep. Wygląda on wszędzie tak samo iż trzeba wejść do niego po schodkach na podest, a później z tego podestu zejść. Co prawda to tylko trzy schodki, ale jednak. Przed sklepem stoi miły, dobrze zbudowany, młody i zazwyczaj bardzo przystojny Pan w samych kąpielówkach, zapraszający do sklepu. A więc ja, sama z wózkiem, tarmosze się do tego sklepu, po wyżej wymienionych schodkach z wózkiem. Ten oto miły Pan, nawet nie drgnął. Wdrapałam się na podest, hurra pół drogi za mną, na wprost mnie ukazuje się wnętrze sklepu i kolejny młody mężczyzna, już ubrany normalnie, witający konsumenta. Patrzy z uśmiechem na mnie, a ja za wózek i tarmosze się na dół, by w końcu dostać się do sklepu. Już w lekkich nerwach, ale co tam, ku mojemu zdumieniu, ten jakże cudowny sprzedawca informuje mnie o tym iż przed wejściem do sklepu, znajduje się z boku taki magiczny przycisk, który otwiera boczną ścianę i można wjechać wózkiem, gdyż jest to wejście dla inwalidów. Wyobrażacie sobie moją minę i nerwy jakie właśnie osiągnęły szczyt szczytów ? Kiedy Pan wysłuchał mojej, jakże spokojnej wypowiedzi, na temat nie kompetentniej obsługi przed wejściem, która nie raczyła mnie o tym poinformować,a nawet pomóc wnieść wózek, i o Nim samym który z uśmiechem patrzył jak znoszę wózek i również mi nie pomógł, przechodząc w nieoznakowane wejście dla inwalidów (nie wiem skąd ludzie się o nim mają dowiedzieć ?), miał mi tylko do powiedzenia, uwaga,: "SORRY". No kokardy opadają. Szczyt bezczelności. Tak więc wizyta w jednym takim sklepie, i o, zepsuty dzień gwarantowany.
Ale bywają też i dobre chwile, jak na przykład te przed samymi świętami, kiedy uwijam się w kuchni z moją mamą, robimy potrawy, popijamy winko, śmiejemy się i wspominamy dawne czasy...Bo święta to taki magiczny czas, kiedy wszyscy na siłę, bądź i szczerze, jesteśmy mili, dla wszystkich, bez wyjątku. Jak to mój tata powiedział "To czas wybaczania". Tylko czy aby wszystko, zawsze da się wybaczyć ? Ten rok pokazał mi, że są chwile, w których jedna wypowiedź, czasami na prawdę nie przemyślana, powiedziana pod wpływem emocji, i człowiek bije się z myślami, a niekiedy nie jest w stanie wybaczyć. Te święta nie należały do pięknych, choć na takie wyglądały, nie były najradośniejsze, mimo iż powód do radości był, to nasze pierwsze święta z Olim. Tak, te święta były jednymi z najgorszych moich świąt. Z całego serca chciałabym, aby kilka spraw się pozmieniało, by wyglądały inaczej, oby Nowy Rok Nam to przyniósł.
Kochani jako iż jutro sylwester, życzę Wam, aby nadchodzący Nowy 2015 rok, przyniósł Wam wiele chwil radości, samych awansów i podwyżek, oby Wasze szkrabki nie rozrabiały zbyt wiele, łez, lecz tylko tych z radości, i wiele wiele miłości kochani. Szczęśliwego Nowego Roku


 Moja duma, czyli DIY kalendarz adwentowy, a w nim takie oto pyszności

 Mamo, Mamo! Był Mikołaj :)

 ..i zostawił mi czapkę :)
 taka piękna,a padła po tygodniu :(
 Reniferek od OhMama






i nasza malutka, pokojowa choinka :) Mała,ale własna :)
 z Tatą na Wigilii :)

 i z Dziadkiem :)

 a tu z Mamą i Dziadkiem :)
tak się pięknie świeci...
 jaka ta Babcia śmieszna ^^
 to dla mnie, dla mnie ^^
 i to też..
 wszystkooo Tylko dla mnie ^^

 pierwsze spotkanie z Mikołajem u Cioci i Wujka
 Mama wie, co lubię najbardziej :)

 ale Wujek mnie przekonał ^^


to co Wujek, kończymy imprezę ?

Dobrej Nocy kochani :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz