sobota, 1 listopada 2014

Trick or Treat

  • Ding- Dong 
  • Buuuuu, Trick or Treat ??
  • <szelest cukierków> Happy Halloween :)

    O Halloween po Halloween :) Opowiem Wam, jak ten dzień obchodzi się w Anglii, kilka zdjęć naszych dekoracji. Niestety musicie mi wybaczyć, zdjęcia robiłam w dzień i rzecz jasna, dynie nie są tak zachwycające ^^
    Zapraszam :)
    To nasze pierwsze Halloween we trójkę, więc była to miła odmiana :) Zazwyczaj po prostu przebieraliśmy się z Karolem i wraz ze znajomymi, wychodziliśmy na imprezę Halloweenową, czy to do klubu, czy do znajomych na tzw. domówkę :)
    Jednak w tym roku ze względu na małego, jak i naszą pracę, zostaliśmy w domku.
    Kilka dni wcześniej wybraliśmy się na poszukiwania dyń, nie chcieliśmy by były duże, raczej woleliśmy malutkie, ponieważ miały udekorować nam pokój. Znaleźliśmy nasze idealne dynie, chociaż wybór też nie był prosty ;) Ta za płaska, ta brudna, ta ma jakieś plamy hahaha ^^
    Wzięliśmy się za wycinanie, szukaliśmy wcześniej inspiracji, powstały projekty, które później nanieśliśmy na nasze dynie. Były piękne, na prawdę byliśmy z nich dumni :) Niestety po dwóch dniach nasze dynie zrobiły się rozwalonymi, oklapniętymi straszydłami. Już gotowa byłam je wyrzucić, ale postanowiliśmy wykorzystać je jako element dekoracji przed domem :) Tak więc ruszyliśmy na poszukiwania nowych dyń, znów schemat się powtórzył, tyle że tym razem wyczytałam gdzieś (mądra Marta) że należy je najpierw wysuszyć. Tak więc wydrążyłam je i hops do piekarnika, dumna z siebie że tym razem będzie lepiej :) Dupa ! (że się tak wyrażę) Nasze dynie się upiekły....no nic, trudno, jako że sama sobie tego narobiłam, podjęłam wyzwanie i dynie zostały wycięte.
    Dzień przed Halloween udaliśmy na zakupy, w końcu trzeba było kupić cukierki dla dzieci, które miały nas odwiedzić, oraz kilka dekoracji pokoju :) Na mieście szał, masa ludzi, w sklepach kolejki jak na Boxing Day, a wszystko tylko dla tego jednego dnia.
    Na półkach do wyboru do koloru, miotły, czaszki, odcięte ręce, piły, farbki do malowania twarzy, kości, przebrania dla dzieci i dorosłych, wszędzie wiszące kościotrupy, pająki, pajęczyny. Ciasta, ciasteczka, żelki, lizaki, cukierki w kształtach dyń, pająków, duchów. Limitowane edycje M&M's na Halloween i wielu różnych słodyczy. Oczopląsu można dostać, i jak tu czegoś nie kupić ??
    Jak zwykle od święta, otwarty został (niewiele jest takich dni w roku, kiedy sklep ten funkcjonuje) sklep z fajerwerkami. Jako iż tydzień poprzedzający Halloween był świętem światła, tak też od ponad tygodnia wszędzie słychać było i widać, fajerwerki. Halloween, to ogromne święto dla Brytyjczyków, z tej okazji, tak jak i w Polsce, organizowane są imprezy tematyczne, marsze zombi i innych stworów oraz dla odmiany, strzelają w ten wieczór fajerwerki. Anglicy mają również w zwyczaju aby w tym dniu (jeśli jest to dzień pracujący) do pracy przyjść przebranym. Na mieście można wtedy ujrzeć całą masę czarownic, zombiaków, mumi czy bohaterów z "Rodziny Adamsów". W sklepach pracownicy są poprzebierani, gdzie nie wejdziemy każdy ma na sobie strój. Tak więc święto to nie jest tylko zabawą dla najmłodszych, i ten luz właśnie, bardzo mi się podoba :)
    W tym roku przystroiliśmy skromnie (bo właściwie to pierwsze Halloween takie, i nie bardzo wiedzieliśmy jak się do tego zabrać) nasz domek, tak aby dzieci wiedziały, że można do nas zapukać i na pewno czymś ich poczęstujemy :) Świeciły się dynie, a na drzwiach wisiały świecące balony - duchy :) Nie byliśmy przygotowani na tak sporą ilość dzieci, i kupiliśmy jak się okazało zbyt mało cukierków. W następnym roku na pewno przygotujemy się lepiej ^^
    Nie spodziewałam się tak wielu przebierańców, ale cieszyłam się na ich przyjście chyba bardziej niż oni sami ^^ Duże dziecko ze mnie, przyznaje się.
    Tutaj jak się okazało chodzenie po domach ma sens i jest bardzo lubiane i praktykowane przez mieszkańców. Odwiedziły nas dzieci 2 letnie jak i te w wieku przedszkolnym wraz z rodzicami, jak i wiadomo najstarsza grupa dzieci, która po otwarciu drzwi, po prostu rzuciła się na naszego biednego Frankensteina, i ledwo uszedł z życiem. Na szczęście nic mu się nie stało i w przyszłym roku też będzie rozdawał dzieciom cukierki :)
















    A juz jutro porozmawiamy o Hand-Made, które jak się okazuje podbiły nie jedno serce :)
    Miłego popołudnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz