sobota, 14 marca 2015

Tato pomaga mamie

Coraz częściej robi się już pięknie za oknem, a pogoda zachęca do wychodzenia na plac zabaw, na łąkę pograć w piłkę lub na zwyczajny spacer, tak po prostu. Tylko dlaczego akurat wtedy, kiedy ja mam wolne, pogoda płata mi figla i jest strasznie zimno...?
Dzień za dniem mija jak szalony, a o tym co moje szczęście potrafi zrobić, powiedzieć, lub zwyczajnie co dziś zrobił ciekawego informuje mnie mój K. Nie przywykłam do tego. Przez ostatni rok to ja byłam z nim dzień w dzień, 24/24, to ja kręciłam filmiki, uczyłam go nowych rzeczy, wygłupiałam się z nim, i to ja wysyłałam zdjęcia do taty bądź filmiki, by zobaczył co nasz Oli już potrafi. Teraz role się odwróciły, dziś wiem jak czuł się tata. Mama na etacie to tak na prawdę radość i ból w jednym. Radość, żę wyszło się w końcu do ludzi, że nie tylko dom, sprzątanie, gotowanie i dziecko. Radość z powrotu do życia towarzyskiego, ale jest to też ból, że gdy oni szykują się do wyjścia na plac zabaw, ja szykuję się do wyjścia do pracy. Teraz wszystko spoczywa na barkach mojego narzeczonego. Wszystkie domowe obowiązki, opieka nad Olim, chwila dla siebie, teraz tata wie jak to wyglądało gdy to on całymi dniami pracował. Nasze prace ułożyliśmy sobie tak, aby K. pracował w nocy, a ja w dzień, mamy dla siebie kilka godzin z rana, w których najczęściej staram się ogarnąć w domu, przygotować śniadanie i niekiedy wstawić pranie jak zdążę, potem jemy razem śniadanko i mama znika za drzwiami pędząc do pracy...Zostawiam ich, i już po przekroczeniu progu zastanawiam się co będą dziś robić :) Kiedy jednak jestem już w pracy staram się zresetować i myśleć tylko o tym. Tak jest łatwiej przetrwać dzień ;) Wracam wieczorkiem do domu, i zastanawiam się co w nim zastanę, tornado, czy ostoje porządku jaką sobie wymarzyłam. Hehehe
Najczęściej jest to tornado, ale czego spodziewać się po dwóch facetach zostawionych samych w domu ;) Na początku było ciężko, denerwowało mnie wszystko, to że kurze nie starte, a to że nie odkurzone, a to że obiadu nie ma...Próbowałam nawet zostawiać mini listę do zrobienia, jednak po kilku dniach została obalona, gdyż mój kochany K. z całej listy potrafił zorganizować czas tylko na jedną rzecz, tłumacząc "że on musiał zająć się małym" ohhh jak mnie to denerwowało. Jednak z czasem uświadomiłam sobie, że to dla niego nowa sytuacja i że nie warto się denerwować a lepiej dać mu czas...
Czas okazał się moim sprzymierzeńcem :) Z dnia na dzień jest coraz lepiej a mój ukochany potrafi się coraz lepiej zorganizować :)
Ostatni tydzień zleciał nam w ekspresowym tempie, byliśmy na mini urlopie w Polsce :)
Teraz już czas wracać do normy i do pracy ;)
Miłego dnia kochani :)

Stylizacja taty :)

czapka - eBay
kurtka- F&F
Spodenki- Zara
Buty- Vans

T-shirt - Zara
Spodnie - Zara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz