czwartek, 13 listopada 2014

Powroty...


Zawsze bywają trudne, morze wylanych łez, i ta smutna mina dziecka, które mimo że nic nie mówi, na pewno wszystko rozumie...
Dziś nie będzie za długo, ani za wesoło, dość prywatnie...
Niedawno K. zmienił pracę na tryb nocny, co umożliwiło mi powrót do pracy na pełen etat. Czekałam na to i na samą myśl bardzo się cieszyłam. Roznoszone CV, kilka rozmów, aż w końcu się udało. Praca 6 dni w tygodniu po 10 h dziennie. Cieszyłam się, nawet bardzo, ale później uświadomiłam sobie jak niewiele czasu zostanie mi dla Olka, i mina mi zrzedła...zaczęły się różne pytania, wątpliwości, i nagle nie byłam już taka pewna, taka chętna, w sekundę moja wizja powrotu do pracy, zmieniła się w pełną łez nieciekawą historię. I wtedy uświadomiłam sobie, że to jeszcze nie ten moment, nie ta chwila, że dla mnie jest za wcześnie. Już widziałam siebie spoglądającą co 30 minut na zegarek i odliczającą ile zostało do końca. Widziałam już siebie patrzącą w telefon na zdjęcie syna i tęskniącą, tak bardzo tęskniącą za swoim maluszkiem...bo przecież on ma zaledwie 9 msc, jest taki malutki, ominie mnie wszystko to co najlepsze, jego rozwój, pierwsze kroki, pierwsze ważne słowa, bo gdy będę wracać on już dawno będzie słodko spał....
Jeszcze jej nie zaczęłam, a już ją skończyłam....muszę dać sobie jeszcze trochę czasu. To dla mnie ciężkie, mimo że niektórym to może wydawać się śmieszne, dla mnie to na prawdę dość trudna decyzja.
A jak było z Waszymi powrotami ?
Ile miały Wasze pociechy kiedy zdecydowałyście się wrócić do pracy na stałe ?
Może podpowiecie mi jak sobie z tym poradzić ?
Taka moja wieczorna dygresja...
I jak zawsze OOTD :)



 Buty- Converse
Spodnie- Zara
Koszulka - Zara
Sweter - NEXT

 Koszulka - Zara
Leggi- Zara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz